Główni bohaterowie :)

Dodano 10 sierpnia 2013, w Bez kategorii, przez blogerka-pl

Rita- Ma 15 lat, początkowo chodzi z Maćkiem, lecz po upływie czasu zakochuje się z Łukaszu.

Julka – Ma 15 lat, chodzi do gimnazjum, wraz z głównymi bohaterami. Najlepsza przyjaciółka Wiktorii. Chodzi z Tomkiem.

Wiktoria- ma 15 lat, chodzi do gimbazy wraz z Julką Ritą Karoliną, Łukaszem, Maćkiem Tomkiem, Mateuszem i Kacprem. Jej siostra to Karolina. Początkowo chodzi  z Mateuszem, lecz po śmierci siostry z Karoliny, z Kacprem.

Karolina- Bliźniaczka Wiktorii, chodziła z Kacprem, przed śmiercią spotkała się kilka razy z Mateuszem.

Maciek- Były chłopak Rity, został dwa razy wyrzucony ze szkoły. Ma problemy rodzinne. Tolerował przyjaciół swojej dziewczyny ale nie za bardzo za nimi przepadał.

Łukasz – inny od całej reszty, nie przyjaźni się z nimi od początku tylko dochodzi w 2 klasie gimbazy. Chłopak Rity, o którą i tak musiał walczyć z jej byłym. Szybko zaprzyjaźnił się z innymi.

Tomek – Chłopak Julki, dobre się uczy. Wraz ze swoją dziewczyną bardziej odstają od reszty. Na dowód swojej miłości do Julki jedzie z nią do Hiszpanii.

Mateusz- Były chłopak Wiktorii, umiera podczas gdy samochód go potrącił. Miał romans z Karoliną, w tajemnicy przed resztą.

Kacper- Były chłopak Karoliny, obecnie Wiktorii. Był przy niej gdy Ona potrzebowała wsparcia po stracie byłego. Pomimo, że spróbował zbliżyć się do Wiktorii podczas balu, udało mu to się dopiero po śmierci Kacpra. Oboje pojechali do Wiktorii dziadków.

Otagowane:  

Życie to nie bajka – Epilog ❤

Dodano 10 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

Dedykuje to wam, wszystkim co czytają.

Życie to nie bajka, każdy o tym wie. Bajkę można powtórzyć – życia niestety nie…

Siedzieliśmy wszyscy w kawiarni. Ja i Łukasz, Wiktoria z Kacprem i Tomek z Julką.
W tle słychać te słowa:

,,Życie to nie bajka tu wszystko jest prawdziwe
z powodzeniem idziesz w przód za chwile wszystko zniknie
myślisz ze masz świat u stop i nie zmieni tego nic wiesz
jesteś tylko jednym z pionków który plansza życia idzie…’’



Podchodzi do nas kelner :
-Co podać państwu? – pyta, wyciągając notes i długopis z dużego fartucha. Ma na sobie czerwoną koszulę, oraz nieźle napięte czarne spodnie.
-6 piw poprosimy – odpowiada natychmiast Kacper.
-Czy coś jeszcze? – pyta kelner.
-Nie, dziękujemy – odpowiadam, a on odchodzi. Jestem ubrana w letnią zieloną sukienkę na ramiączkach, Julka przywiozła mi ją z Hiszpanii. Kosmyki włosów zaplecione są w dwa warkocze i związane razem, reszta włosów opada na ramiona. Spoglądam ukrytkiem na Łukasza, obejmuję mnie silnym ramieniem, pewny siebie, rozmawia spokojnie z resztą. Po ostatniej bójce nie widać już śladów. I dobrze, musi przecież dobrze wyglądać przy spotkaniu z nowymi ludźmi. Ubrany jest w zieloną koszulkę oraz krótkie szorty.
Wszyscy dostaliśmy się do tego samego liceum.
Z zamyślenia wyrywa mnie Wiktoria, która była ubrana w niebieską sukienkę również od Julki :
-Co się tak nie odzywasz, Rita?
-Zamyśliłam się.
-Ciekawe o czym. – pyta Tomek.
-No jak to? Pewnie o mnie – zaśmiał się Łukasz i przytulił mnie mocniej. Zawtórowałam mu i pocałowałam go w policzek. Kelner przyniósł nam nasze zamówienie. Wszyscy podnieśliśmy do góry i stuknęliśmy się szklankami.
-Za nowy rozdział – powiedział Łukasz.
-Za nowych znajomych – powiedziałam.
-Za nowe miejsca – mruknęła Wiktoria.
-Za nas – powiedział Kacper. Każdy się roześmiał i wypiliśmy. Dzień zapowiadał się super.
Nagle do kawiarni otworzyły się drzwi i weszła grupka ludzi. Podeszła do nas. Rozpoznałam jedną dziewczynę, miała czarne loki sięgające do ramion. Uśmiechnęła się do mnie.
-Hej, możemy się przysiąść? – zapytał chłopak ubrany w biała bluzkę i czarne spodnie.
-Jasne- odparłam.
-Jestem Kamil, a to jest Anita, Karolina, Kamila, Agata Maryśka, a to Kuba, Karol, Marcin i Damian. – wskazał po kolei.
- Ja jestem Łukasz, a to jest moja dziewczyna Rita – odpowiedział przytulając mnie ponownie. – To jest Tomek i jego dziewczyna Julka oraz Wiktoria i Kacper.
-Miło nam, chodzicie teraz do ZSOKWL?
-Tak, a Wy? – zapytałam.
-Mhm – odparła dziewczyna z czarnymi włosami, jej duże brązowe oczy wyglądały super. – Anita. Przyjrzałam jej się lepiej. Miała na sobie biały top i czarną miniówkę. Na ramieniu tatuaż z literkami A i K. Po chwili Kamil zakrył mi tatuaż, kładąc rękę na jej ramieniu.
-To super, w jakiej klasie jesteście? – zapytała zaciekawiona Julka
-1A a wy?
-My też- odpowiedział Karol, miał na sobie niebieską koszulkę z napisem ,,Sumer’’ oraz ciemne jeansy. Po chwili zapłaciliśmy za piwa, i poszliśmy się przejść po paru, oraz lepiej poznać naszą klasę. Wydawała się fajna. Anita, Karolina Kamila, Agata i Maryśka były przyjaciółkami od przedszkola.
Szłam z Wiktorią pod ramię, rozmawiając z resztą dziewczyn. Chłopaki zaczęli gadać o swoich maszynach, okazało się, że każdy z nich miał swój motocykl.
Karol miał białą Yamaha R1, Kamil białą Yamaha R6 żółtego a Marcin czerwonego Suzuki Gsxr 1000. Damian miał suzuki bandit 650 s czarną.
Po śmieci Mateusza, rodzice postanowili dać nam kilka pamiątek po nim. Niedługo później wyjechali do poznania.
Każdy dostał zdjęcie nasze wspólne. Ja i Julka dostałyśmy kilka książek po nim. Tomek, Łukasz i Kacper rękawice bokserskie, gry i inne rzeczy ważne dla chłopaków w tym wieku. Wiktoria dostała motor oraz psa Mateusza. Z crossem nie wiedziała co zrobić więc chciała oddać rodzicom, oni nie chcieli. Powiedzieli, że może z nim zrobić co chcę. Wiec postanowiła go sprzedać, za dużo było z nim wspomnień, kupiec znalazł się od razu. Zapłacił sporą sumę za niego, a Wiktoria oddałam pieniądze rodzicom Mateusza.
-Nad czym tak rozmyślasz znowu? – zapytała Wiktoria.
-Sorki – odpowiedziałam speszona.
-Okej, nad czym tak rozmyślałaś? – zapytała Julka.
-Stwierdziłam, że to gimnazjum zmieniło nas, co tu się zdarzyło… chodź pierwszy rok był dość przyjemny. Ale te dwa lata… po tych trudnościach, które przeszliśmy razem – powiedziałam patrząc na chłopaków, spojrzałam na Julkę – i od dzielnie, nas wzmocniły, i ukazały kto jest prawdziwym przyjacielem.
-Cóż, za piękne słowa – powiedziała Anita.
-Dzięki – powiedziałam. – Ale mówię serio.
-No faktycznie masz rację. – odpowiedziała Wiktoria.
-Więc jaką masz tezę? – zapytała Julka naśladując głos naszej starej wychowawczyni.
-Życie to nie bajka… – odpowiedziałam.

________________________________________________________________________________________________________

Koniec ! :)

Dziękuję, tym co odwiedzali i czytali. Dzięki za komentarze i pociechy. :)

Opowiadanie nie poszło po mojej myśli na początku, a koniec miał być trochę inny. To nic, ważne żeby wam i mi się podobało. 

Pewnie kilka osób chciało by mnie zabić za to, że kończę ale… musi się coś skończyć aby zacząć coś całkiem nowego.  

Dodam jeszcze później, a może jutro linki do dwóch blogów.  Jeden z opowiadaniem a drugi o taki.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz.52 ★

Dodano 10 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

„Życie czeka na trudne chwile, by objawić nam swoją jasną stronę”

Wiktoria stała przed lustrem, sama. Ubrana była w czarną spódniczkę mini oraz biała bluzkę, włosy podpięte, a grzywka opadała na czoło. Dziewczyna właśnie malowała oczy, gdy weszła jej matka.
-Wiktorio – zaczęła mówić.
-Tak ?
-Chciałam ci dać prezent na zakończenie roku i gimnazjum. Długo z ojcem zastanawialiśmy się, co ci dać. Stwierdziliśmy ,że to będzie najlepsze.- powiedziała i podała Wiktorii czarne pudełko. Dziewczyna zaskoczona otworzyła. Był tak naszyjnik ze złota, wisiorek przedstawiał serce. Uradowana pocałowała mamę w oba policzki i założyła naszyjnik.
Mama wyszła bez słowa, a Wiktoria dokończyła się malować.
Ktoś zadzwonił do drzwi i usłyszała dwa głosy.
-Oo witaj, świetnie wyglądasz – powiedziała mama.
-Dziękuję pani Żukowicz.
-Mów mi Aleksandro .
-Jasne, pani…
-Wiktoria u siebie – powiedziała ze śmiechem.
Usłyszała kroki na schodach i korytarzu. Później ciche pukanie w drzwi.
-Hej – odpowiedziała Wiktoria odwracając się w jego stronę gdy wszedł.
-Hej – odpowiedział przyciągając ja do siebie – dzieje się tu coś dziwnego
-Czemu ?
-Twoja mama kazała mi mówić do siebie po imieniu.
- To nic strasznego – zaśmiała się Wiktoria, wkładając kolczyki.- zaakceptowała cię.
-Mateusz też musiał mówić… – spojrzał na nią.
-Tak, to znaczy nie musiał, ale mówił – odpowiedziała spokojnie, powstrzymując łzy.
-Przepraszam – powiedział Kacper podchodząc do niej i przytulając ją.
-Spoko – powiedziała pociągając nosem.
-Mam coś dla ciebie – odpowiedział i wyjął mała bransoletkę ze srebra. – Pomyślałem, że wiesz… prezent.
-Jest piękny, dzięki- też mam dla ciebie – mruknęła i przeszukała torebkę, wyjęła z niej czarną opaskę. Białym markerem wypisane było ich imiona, oraz data kiedy zaczęli ze sobą chodzić.
-To już 4 lata ?
-Yhym…
-Jak ty ze mną wytrzymałaś ? – zaśmiał się i pocałował ją.
-Nie wiem… – odpowiedziała miedzy pocałunkami.
-Dziękuję, no to jedziemy ? – zapytał gdy skończyli się całować.
-Okej, rodzice przyjadą później.
Wyszli oboje z pokoju i zeszli na dół, gdzie rodzice Wiktorii siedzieli w dużym pokoju.
-Pięknie razem wyglądacie – odparła mama dziewczyny
-Dziękujemy – odpowiedział Kacper – do widzenia państwu…
-Kacper – upomniała Aleksandra.
-Musimy już jechać – powiedziała Wiktoria wyciągając Kacpra z pokoju.
Wsiedli razem na crossa Kacpra i pojechali w stronę szkoły. Przywitali się z przyjaciółmi i odbyła się ostatnia próba. Wiktoria i Kacper stali jako przewodniczący szkoły, Rita, Julka i Łukasz jako poczet sztandarowy. Tomek siedział samotnie na ławce, po raz ostatni w tej szkole.
-Witajcie uczniowie, nauczyciele i rodzice. Oto znowu się spotykamy, na zakończeniu. Pragnę aby każdy ten zapamiętał ten wyjątkowy dzień, gdyż już jutro będą wakacje. Pora sprzedać stare podręczniki i spalić zeszyty. – powiedział dyrektor, wchodząc na scenę. – Trzecioklasiści, dziś wasz ostatni dzień tutaj. Oczywiście możecie powrócić
na stare, że tak powiem, śmieci. Zawsze będzie dla was tu miejsce, nawet jeśli tylko na odwiedziny. A teraz zapraszam Kacpra oraz Wiktorię.
-Witajcie – rozpoczęła Wiktoria – dziś to już ostatni dzień, widzę wasze uśmiechy i łzy. Niektórzy będą tęsknić, a inni pewnie cieszyć się. Bo w końcu niedługo wakacje. Dla trzecioklasistów, jest gorzej gdyż nie wrócimy już tu, będziemy tęsknić za ukochanymi nauczycielami i będziemy starsi. Mam nadzieję, że utrzymamy kontakt z wami, albo chociaż się postaramy.
-Jako, że byłem przewodniczącym prawie dwa lata, nie mam pojęcia co powiedzieć – powiedział Kacper i od razu rozbawił salę. – Wiem, sorka. Nie przygotowałem sobie mowy jak zrobił to nasz dyrektor oraz jak zrobiła to moja ładna dziewczyna. Chodź Wiktoria powiedziała już wszystko, chciałbym, aby te dwa lata i wiele więcej, były najlepszym okresem w waszym życiu. Dobra nie przynudzam – znowu śmiech na sali – zapraszam na prezentację o naszym tutejszym życiu szkolnym.
Prezentacja przedstawiła każdą osobę z trzeciej klasy, później wycieczki, lekcje i pomoce. Chodź nazbierało się tego
dużo, pokaz trwał z dwadzieścia minut. Później zabrał głos dyrektor.
- Gimnazjum, czym to jest dla was, a czym dla nas, nauczycieli. Dla was jest to najlepszy okres w życiu, największe wybryki, problemy. Najsilniejsze więzi powiązały was, najgorsi nauczyciele, których tak kochacie kiedy trzeba się rozstać. Przeklęte dzienniki, które milion razy mieliście ochotę wyrzucić przez okno. Wiecznie za małe szatnie i walka z mundurkami. Wymyślane bóle głowy, brzucha, by tylko nie pisać sprawdzianu. Wagary, które dawały adrenalinę. Przesiedziane przerwy przy książkach, gdzie co drugie słowo to łacina podwórkowa. Wycieczki z których zdjęcia odzwierciedlały 1/10 niezapomnianych wydarzeń. Pewnie pierwsze papierosy i alkohol. Dużo szkolnych dyskotek oraz ściąg w piórnikach. Całe ręce we wzorach. Wychowanie fizycznie którego zawsze mało. Zawody po których kolana goiły się tygodniami. Akademie, które były jednym wielkim kabaretem. Ludzie, których nigdy nie zapomnicie. Pierwsze miłości, może drugie – powiedział to zerkając na parę przewodniczący – ale chciałem powiedzieć, że nigdy nie zapomnicie tych chwil, które tutaj przeżyliście.
Nagle rozległ się grom braw, każdy myślał tak samo.
Po skończonej akademii każdy z każdym się żegnał i odchodził do swoich domów.
-Czekajcie – zawołała Wiktoria widząc, że pierwsze osoby już wychodzą z sali. Wszyscy na dźwięk jej głosu zwrócili uwagę. – Kto idzie dziś na dyskotekę na zakończenie roku ?
-My ! – krzyknął cały tłum. Wiktoria roześmiała się i podała adres oraz czas. Przyjaciele szybko ruszyli w stronę domu Kacpra.
-Rodziców nie ma, ale pozwolili nam – odpowiedział wjeżdżając na podjazd. Dom był przestronny i ładny. Od frontu miał ogród, przecinała go tylko jedna ścieżka prosto do drzwi. Chłopak otworzył garaż i wjechał jednośladem. Kumple zrobili to samo.
-A gdzie są ? – zapytała ciekawa Julka
-W Anglii – odpowiedziała Wiktoria, uśmiechając się jak to spędziła dwa tygodnie razem z Kacprem.
Julka i Rita poszły do kuchni przygotować przekąski, Kacper i Wiktoria zajęli się muzyką a Tomek z Łukaszem przystrajali dom.
-Masz tu listę piosenek może być ?
-Zaraz sprawdzę, idź pomóc dziewczynom – powiedział chłopak odrywając się od podkręcenia radia i głośników. Przyciągnął ją i pocałował, długo i namiętnie.
-Już idę – odpowiedziała ledwo łapiąc powietrze.

Piosenki.
1.LMFAO – Sexy and i knowi t
2. LMFAO – Party Rock Anhten
3. LMFAO – Sorry Far Party Rocking
4. Remady & Manu-L –Holidays
5. Enej – Lily
6. Enej – Symetryczno liryczna
7.Inna & Daddy Yankee – More Than Friends
8.Kamil Bednarek – Cisza
9. Slayback –She Sexy
10. David Guetta – Sexy Bitch
11. David Guetta – Just One Last Time
12. Weekend – Ona tańczy dla mnie
13. Arash – Temptation
14. David Guetta ft Flo Rida & Nicki Minaj – Where Them Girls

Pół godziny później przyszła cała szkoła, wyłączając pracowników i zaczęła się zabawa. Wszyscy chcieli zakończyć rok szkolny hucznie. Ktoś nawet przyniósł sztuczne ognie. Zabawa trwała do trzeciej nad ranem.
Następnego dnia gdy Rita się obudziła poszła do kuchni i zobaczyła listy. Zaparzyła sobie kawę i zaczęła czytać. Po chwili przyszła Julka z Wiktorią, gdy zobaczyły listy adresowane do nich zaczęły piszczeć. Dostały się tak gdzie chciały, wszystkie razem.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz. 51

Dodano 10 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło: zwyczaje, święta rodzinne, przyjaciele I dom pełen wspomnień. Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu.

Joaquin miał tego dnia samolot do swojego kraju. Zawieźli go na lotnisko.
-Pa – powiedziała Wiktoria przytulając się do niego.
-Nie martw się, Chica. Piękna jesteś – powiedział całując ją w policzki i przytulając ją mocno do swojego umięśnionego torsu.
-Dzięki, Joaquin – powiedziała i łzy poleciały jej po policzkach.
-Wika, nie płacz – zaśmiał się Kacper i przytulił ją do siebie.
-Żegnaj, Joaquin – rzekła Rita.
-Chica, nie płaczcie obie – powiedział Hiszpan i zrobił ten sam gest co z Wiktorią.
-Na razie, chłopie – powiedział Łukasz przybijając piątkę.
- ¡Hola chłopie

Kilka dni później.
Osty dzwonek telefonu obudził Wiktorię z pięknego snu. Poszukała ręką telefon i odebrała.
-Halo ?
-Hej, tu Julka. Przyjedziecie po nas ? Bo nie ma tu nikogo, a moi rodzice zostali w Hiszpanii jeden dzień
-Hej, taa… jasne. Już mówię Kacprowi.
-Dzięki. Pobudka, śpiochu – zaśmiała się dziewczyna. Koleżanka rozłączyła się i szturchnęła w ramię chłopaka, on tylko jęknął i przewrócił się na bok.
-Kacper, Kacper… wstawaj. Trzeba odebrać Julkę i Tomka – ciągnąc go za koszulę.
-Już, już…– mruknął, ale i tak się nie ruszył.
-Kacper, to że nocowałeś u mnie, to oznacza że musisz mnie posłuchać. Po drugie, to nasi przyjaciele. Rusz tą dupę !
-Okej – mruknął podnosząc się i zakładając jeansy. Przełożył koszulkę przez głowę. Ona tylko przyglądała się mu. Po chwili westchnęła.
-No co ?
-Nic, nic… idę się ubrać i jedziemy.
-Ale jak my ich zabierzemy ?
-Przecież umiem jeździć- odparła Wiktoria.
-No tak, tylko że mamy jeden motor.
-Rodzice Tomka zostawili mi klucze do garażu w razie czego.
-Aha – mruknął Kacper i tylko podrapał się po głowie, roztrzepując jeszcze bardziej włosy.
Dziesięć minut później, Wiktoria ubrana w czarne jeansy i niebieski top, siadła z Kacprem na motocykl i ruszyła w stronę domu Tomka.
Dziewczyna uczyła się trochę jeździć, ale trzeba było nadal ją pilnować. Trasa na lotnisko była krótka, a Kacper i tak miał ją asekurować wiec sądził, że da radę pojechać. Na lotnisko dotarli szybko.
Wiktoria od razu rozpoznała Tomka, ale nigdzie nie widziała Julki. Chłopak stał obok ładnej, opalonej dziewczyny, która miała krótkie loki sięgające do ramion koloru złotego. Nie rozpoznałaby jej, gdyby nie oczy : piękne, migdałowe.
-Julka – powiedziała Wiktoria i zarzuciła ręce na szyję dziewczynie.
-Ohh… Wika, wyładniałaś !
-Dzięki, ty też. Co to za fryz ?! Super.
-Dzięki – powiedziała uradowana dziewczyna i przywitała się z Kacprem.
-Hej, Tomek. Prawie się nie zmieniłeś – odparła ze śmiechem Wiktoria.
-Dzięki, ale ty za to bardzo – powiedział i podniósł ją do góry obracając się. Roześmiała się na cały głos. – Ooo… widzę moje cudeńko.
-Tak, Wiktoria prowadziła je doskonale – powiedział z powagą Kacper.
-Serio ? W końcu nauczyłaś się ? – zapytał Tomek, z niedowierzaniem patrząc na Wiktorie.
-Yhm – roześmiała się.
Ruszyli w stronę domu. Tym razem Wiktoria jechała z Kacprem.
Pół godziny później siedzieli razem w kuchni u Tomka.
-No to jak tam w Hiszpanii rok ? – zapytała Wiktoria.
-Wspaniale! Mówię wam: ciepło, słońce, po prostu bosko – odpowiedziała Julka tuląc się do Tomka. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Gospodarz poszedł otworzyć.
-Hej, Tomek ! – krzyknęła Rita – Jaki opalony mrr…
-Hahah… siema, stary – zaśmiał się Łukasz.
-Miło was widzieć. Chodźcie, siedzimy w kuchni.
-Hej Rita, Łukasz – powiedziała Julka, przytulając się do nich po kolei.
-Jakie włosy – Rita aż zaniemówiła na widok fryzury Julki.
-Postanowiłam skrócić.
-Przyznaj się- farbowałaś.
-Nie, to od słońca – powiedziała Wiktoria, zajadając się jeżynami.
-A my cóż… kisiliśmy się na egzaminach w kurtkach – zaśmiał się Kacper.
-Nom, w drugim dniu zepsuło się ogrzewanie.
-A jak nasz Hiszpan ? – zapytała Julka śmiejąc się.
-Doskonale: zaprosił na bal Paulinę, a z Madzią flirtował.
-Oo słodko – zaśmiał się Tomek. – Do mojej Juli przystawiał się, ale spławiłem go.
-Haaha tak: podszedł, objął i wrzucił do wody – zaśmiała się jego dziewczyna.
-Mam dla was dobrą wiadomość…
-Jaką, jaką ? – zapytała ciekawa Julka.
-Hm no cóż… Maćka już nie ma – zawołała Wiktoria.
-Jak to ? – zapytał szczęśliwy Tomek.
-No cóż.. po ostatniej bijatyce został skazany na poprawczak.
-Bo jego rodzice zostali wysłani na odwyk, a dzieciaki są z dziadkami. Podobno ojciec bił Maćka, dlatego właśnie on gnębił innych- opowiedział Łukasz. Ponownie rozległ się dzwonek.
-Din dong – powiedziała Julka i pomachała szczęśliwa nogami.
-Widzę ,że humorek dopisuje – powiedziała Wiktoria idąc do drzwi. Chwilę porozmawiała i wróciła z całkiem inną miną.
-Wika, co jest ? – zapytał Kacper podchodząc do niej. Dziewczyna trzymała 6 kopert.
-Byli moi rodzice. Dali listy ze szkoły.
-Ooo… – powiedziała Julka.
Każdy wziął swój list i zdenerwowani powoli otworzyli. Pierwsza krzyknęła Wiktoria.
-Dostałam się !
-Ja też i Tomek – odezwała się po chwili Julka, zaglądając przez ramię chłopakowi.
-My również! – krzyknął Łukasz.
-Kacper ? – zapytała zdziwiona Wiktoria.
-Też – roześmiał się chłopak i pocałował swoją dziewczynę.
Szczęśliwy Tomek korzystając z nieobecności rodziców, wyjął kilka butelek piwa i otworzył je.
Przybili piąteczkę i zaczęli pić.

Życie to nie bajka cz. 50

Dodano 9 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

,,Przyjaźń jest łodzią; przy pogodzie dla dwojga, dla jednego w deszcz”

Kwiecień.
Kacper wraz z Łukaszem, Ritą i Wiktorią uczyli się do późna w nocy. Usunęli po trzeciej, zmęczeni powtarzając w kółko to samo.
W końcu gospodarz postanowił się podnieć. Zrobił sobie kanapki i usiadł z sokiem pomarańczowym przy stole.
-Hej kochanie – powiedziała Wiktoria wchodząc.
-Hej – odpowiedział z pełną buzią chłopak.
-Do szkoły trzeba jechać.
-No, obudziłaś resztę ?
-Ta… – mruknęła i nalała sobie soku.
-Spoko, jakoś mam przeczucie, że coś się wydarzy.
-Oj przestań, to stres związany z tym egzaminem.
-Może…
-Wiesz… to najważniejszy test z polaka.
-No – mruknął i poszedł się ubrać. W tym samym czasie Łukasz wraz z Ritą zeszli na dół.
Pół godziny później wszyscy w czwórkę kuli pod salą od polskiego.
-Witam – wyrwał ich z zamyślenia głęboki ton głosu. Wszyscy podnieśli głowę… a tam Maciek!
-Yy… możesz przebywać w szkole ? – zapytała Rita podejrzliwie.
-W końcu musze odkiblować ostatni rok, nie ? Kochanie… – powiedział i chciał się przytulić do niej.
-Tylko spróbuj – warknął Łukasz.
-Ohoh… kochanie zazdrosny.
-Odwal się od niej !
-Nie, wiesz czemu ? Bo ją kocham- powiedział szczęśliwy Maciek.
-Odwal się! – szturchnął go Łukasz.
-Chcesz walczyć, spoko- dziś po szkole.
-Jasne, o nią- powiedział i wskazał na Ritę. – Jeśli przegrasz masz jej nie dotykać, a jeśli wygrasz…
-To się do niej nie zbliżasz, spoko.
Po lekcjach.
-Łuki, nie wiem, czy to dobry pomysł…– powiedział Kacper, gdy szli na umówione miejsce.
-Oj daj spokój Kacper – mruknął po raz setny kolega.
-Gdzie dziewczyny ?
-Zostały. Powiedziały że nie chcą na to patrzeć.
Gdy Łukasz stał naprzeciwko Maćka, obaj bez koszulek ukazując ku uciesze widowni nagie torsy. Przeciwnik był wyższy i silniejszy. Choć Łukasz zgodził się bić, teraz strach go obleciał. Maciek zaatakował pierwszy. Przeciwnik mocno uderzył go w szczękę i ramię. Młodszy nie pozostawał mu dłużny i od razu poszedł strzał prawy i lewy sierpowy. Uderzenia były tak mocne ,że przeciwnika zamroczyło, aż się osunął na ziemię. Gdy wstał, Łukasz uderzył go kolanem w szyję, ale i sam dostał nogą w brzuch. Pierwsze krople krwi zmieszały się z potem. Maciek bił na oślep, a przeciwnik to wykorzystał i uderzył go tak, że ponownie go zamroczyło. Wystraszony podszedł do niego sprawdzić czy żyje. Obaj mieli rozcięte policzki i łuk brwiowy. Łukasz trzymał się za brzuch. Podszedł do przeciwnika, a ten wstał uderzył go, powalając na ziemię.
-Stop – krzyknęła nauczycielka od biologii podchodząc do nich. Maciek zaklął siarczyście i chciał uciec, ale policja była szybsza.
Dwie godziny później, obaj siedzieli na fotelach w gabinecie, czekając na dyrektora oraz pielęgniarkę i wychowawców.
-Co wam strzeliło do głowy ? – powiedziała wchodząc pani dyrektor.
-Przepraszam, czepiał się moje dziewczyny – powiedział Łukasz.
-Maćku, twoi rodzice kilka dni temu zostali zamknięci wysłani na odwyk. Ty, jedyny opiekun, idziesz do poprawczaka za takie zachowanie !
-A rodzeństwo ?- zapytał ze smutkiem.
-Idą do dziadków. Ktoś im pomoże, nie martw się. Policja zaraz tu będzie. Łukaszu jesteś wolny, a z tobą Maćku muszę porozmawiać.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz. 49

Dodano 9 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

Skoro szczęście Cię nie może znaleźć to wyjdź z kryjówki i stań w najbardziej widocznym miejscu.

-Już jutro wielki dzień ! – zawołała Wiktoria wchodząc do pokoju, gdzie razem z Ritą szukały fryzur.
-Nom, w końcu – odetchnęła koleżanka.- Ciekawe jak egzaminy.
-Oj przestań! Daj na chwile odetchnąć.
-Hm, masz rację. Jaka tematyka tego rocznego balu jest ?
-„Serce oceanu”. Podobno ktoś miał zrobić z kartonu Titanica – zaśmiała się Wiktoria.
-Masz listę piosenek ?
-Tak już ci daje.

1.Weekend – Męska rzeczywistość
2. power play zawsze coś
3. cliver pokaz jak sie krecisz
4. cliver moje ciasto oszalało
5. cliver chodz kochanie
6 cliver ruszaj mała
7 cliver za oknem deszcz
8 cliver to ona mnie wyrwała
9 effekt krótka historia
10. effect uciekam od żony
11 effect ruda jest moja
12 effect tylko ona
14 effect kochanie zostan
15 power play skok w bok
16 power play chce sie zyc
17 power play chodź kochanie
18 power play wole Ole
19. Powiedz że chcesz
20. Za każdą chwile z Tobą

-To już rok – mruknęła nagle Rita.
-No tak, niestety.
-Żałujesz ?
-Nie wiem. Gdyby nie to co rok temu się stało, Mati by żył…
-Wiesz przecież, że to był płatny zabójca.
-Wiem, byłam na rozprawie.
-No to widzisz…
-Dajmy temu spokój, ok?
-Jasne – odpowiedziała Rita i sięgnęła po buty. – Te, czy te ?
Następny wieczór zapowiadał się rewelacyjnie.
Joaquin ubrany w czarny garnitur i z włosami podniesionymi wyglądał ładnie, wraz z Pauliną ubraną w niebieską sukienkę.

Jeszcze jedna noc, jeszcze jeden dzień, aż zapłonie światło, które poprowadzi mnie
jeszcze jedna noc, jeszcze jeden dzień wszystko zmieni się



-Hej – odezwała się, podchodząc do nich Wiktoria.
-Witam przewodniczącą – odpowiedziała dziewczyna.
-Chica – mruknął chłopak i ją przytulił.
-To znaczy ?- zapytała ciekawa Paulina
-Dziewczyna – odpowiedział Kacper, obejmując nagle swoją piękność.
-Słodko – odpowiedziała Wiktoria i pocałowała go.
Nagle oboje odeszli zostawiając Joaquina z Pauliną

-Witam was wszystkich – odezwała się Wiktoria, gdy muzyka została ściszona – Ten bal jest dla nas bardzo ważny. On jest, jak rytuał dla nas- 3-klasistów. Tę jedną noc chcemy poświęcić na zabawę i aby trwała jak najdłużej.
-Ostatnio bal trwał bardzo długo i dziś mamy nadzieje że będzie lepiej lub podobnie – dodał Kacper. –Zapraszamy do obejrzenia części artystycznej.
Odtańczyli poloneza najlepiej jak umieli. Później miała miejsce krótka prezentacja i obiad.

Plastikowa biedronko, Ty moja kochana. Zostań moją żonką,
Błagam Cię, Proszę Cię Na kolanach.


-Hej, Wika! – zawołał Joaquin.
-Hej, jest problem, albo coś ?
-Bo Dj może tylko kilka kawałków puścić.
-Ehh była lista…
-Tak, tylko że on części nie potrafi.
-Hm… a co umie ?
-Sobota- tańcz głupia,  Weeken – Ona tańczy dla mnie
-Aha, no to nie tak źle. A może znasz jakieś hiszpańskie ? – zapytała z nadzieję Wiktoria.
-Taa… by się coś znalazło.
-Świetnie – powiedziała i klasnęła w dłonie.

Esto llego a su final Cuanto te voy a extrañar Hoy que debemos partir, dejarlo todo hasta aqu


Pół godziny później.
-Świetnie tańczysz! – krzyknęła Paulina do ucha Joaquina, kołysząca się w rytm „Plastikowa biedronka”.
-Dzięki, ty też – szepnął jej z czułością i musnął płatek ucha. Dziewczyna zadrżała i się uśmiechnęła.
-Jesteś słodki – powiedziała.
-Ty też – odrzekł i ją pocałował.
Ona jeszcze się nigdy nie całowała, on- wiele razy. Był dla niej pierwszym razem i jej się to bardzo spodobało. Był delikatny, ale i namiętny. Jego pocałunki były głębokie i cały czas skubał lekko jej wargę. Gdy się odsunął mało co Paulina nie upadła.

A teraz już wiem co znaczą słowa kochać i brać. Już wiem, że warto jest od siebie coś dać.
Już wiem jak ważne są miłość i łzy. Już wiem sprawiłaś to właśnie Ty… Już wiem


-Wow – szepnęła łapiąc powietrze.
-Morze usiądziesz ? –zapytał.
-Tak, dobry pomysł.

Nie bo nie, zapamiętaj sobie słowa te, nie bo nie, jeszcze długo będziesz słyszał je, nie bo nie, zmień metody te znudziły się. Nie bo nie ooooo… Nie bo nie, zapamiętaj sobie słowa te, nie bo nie, jeszcze długo będziesz słyszał je, nie bo nie, zmień metody te znudziły się. Nie bo nie ooooo… Nie bo nie.


Nieopodal Wiktoria tańczyła z Kacprem.
-To już rok – szepnęła mu do ucha.
-Ale my jesteśmy starzy – zaśmiał się.
-Rok temu…
-Wika, to co było rok temu to przeszłość. Jesteś moją dziewczyną i nic tego nie zmieni.
-Jasne.
-No – mruknął i ją przytulił.

Moje miasto nigdy nie śpi Tak, jak Ty i ja
Moje miasto lubi grzeszyć W ciemną noc i za dnia


-Rita – odpowiedział zasapany Łukasz.
-Wiem, ale całujesz – odezwała się.
-Hm… dzięki. Może wracajmy ?
-Wiesz gdzie Wiktoria poszła z Kacprem, z dala od innych ?
-Gdzie ?
-Tu! I chcę ci powiedzieć to samo, co ona jemu wtedy.
-To znaczy ?
-Kocham cię – odpowiedziała i ponownie pocałowała chłopaka.

Bo Ty jesteś zajebista, to sprawa jest oczywista. Wyrosłaś na mądrą dziewczynę, dla Ciebie zabiję lub zginę.
Bo Ty jesteś zajebista, to sprawa jest oczywista. Wyrosłaś na mądrą dziewczynę, dla Ciebie zabiję lub zginę.


-Chodź, zatańczmy w kółku – zaproponowała Paulina, gdy już mogła swobodnie chodzić.
-Nie, wolę mieć ciebie cały czas – odezwał się Joaquin.
-To słodkie, ale ja chcę tam zatańczyć – marudziła.
-To idź.
-Serio ?
-Tak, a ja idę do Magdy – odezwał się i przeszedł koło niej obojętnie. Obiekt , który sobie wypatrzył, siedział na jednej z ławek w czarniej sukience z brokatem.

Bujaj się bujaj się nie zobaczysz więcej mnie, bujaj się bujaj się tak bez końca,
i ja też bujam się nie zobaczysz więcej mnie,  bujam się bujam się tak bez końca!


-Hej – zagaił.
-Oo…hej – odezwała się.
-Ty nie z Pauliną ?
-A ty nie z Karolem ?
-Dobra – mruknęła.
-Zatańczysz ? – wyciągnął w jej kierunku rękę.
-Hm… chętnie – odezwała się i podała mu dłoń.

Ruda jest moja moja moja …
Zakochałem się w dziewczynie. Włosy jasne oczy piwne
Lecz jej mama nagadała, mówiąc. Zostaw tego draaania
Lecz jej mama nagała, mówiąc. Zostaw tego draaaania
(blondynki jesteście?)


Następnego dnia wszystkich bolała głowa.
Dyrektor zakończył dyskotekę po 5 nad ranem, gdy dowiedział się ,że ktoś przyniósł alkohol.
Tego dnia, wszyscy spali w domu Łukasza.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz. 48

Dodano 8 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

Nieważne kilometry. Jesteś moim szczęściem. Gdziekolwiek.

-Mamy wspaniały styczniowy poranek. Wstawaj Wika – mruknęła Rita.
-Taa – mruknęła koleżanka i przewróciła się na drugi bok. Uczyły się całą noc do egzaminów, które miały mieć przed feriami zimowymi.
-Wika, wstawaj. Wiem, że jest sobota, ale mamy tydzień do egzaminów.
-No… wczoraj uczyłyśmy się do 3 w nocy. Daj mi spokój, jest ranek.
-Jest czternasta. Twoi rodzice wyszli do pracy.
-Ohh już ?
-No, niestety.
-Posłuchaj, na bal trzeba kupić rzeczy.
-Yhym…
-Wika !
-No dobra, dobra. Idziemy dziś na zakupy, a potem kujemy- załapałam.
-No ! W końcu – odezwała się Rita i zeszła na dół. Wiktoria powlekła się do łazienki.
Rita ubrana w ciemnoniebieskie jeansy oraz czarną bluzkę, ozdobioną ćwiekami, zakładała właśnie czerwoną, puchatą kurtkę, kiedy zeszła na dół Wiktoria. Ubrana była w zielone spodnie i czarną koszulkę, z logiem linkin park.
-Chcesz to założyć ? – zapytała Wika, zakładając białą kurtkę zimową.
-No, czemu nie ?
-No, w galerii będzie ci gorąco i ciężko nosić.
-Trudno, oddam do szafki i już.
-Hm fakt – powiedziała Wiktoria i właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Rita poszła otworzyć. Przyjaciółka w tym czasie, poszła do kuchni coś zjeść.
Przed drzwiami stał Łukasz z ich nowym kolegą Joaquin. Obaj byli ubrani w czarne, skórzane kurtki. Ich hiszpański kolega trochę dziwnie wyglądał na tle śniegu- miał bardzo opaloną skórę.
-Hej – powiedziała, przytulając się z nimi obojga.
-Kociak, jedziemy ? – zapytał Łukasz.
-Tak już – powiedziała sięgając po torebkę – Wika no chodź!
-Hej!– zawołała dziewczyna i w czwórkę poszli do samochodu, gdzie czekała na nich mama Łukasza oraz Kacper.
-Cześć, kotek – powiedział chłopak, gdy zobaczył Wiktorię. Od razu ja przytulił i pocałował w czubek głowy.
Pół godziny później byli w galerii. Na początku poszli oddać kurtki. Postanowili wziąć dwie szafki-jedną dla chłopaków, drugą dla dziewczyn. Łukasz ubrany w czarne jeansy oraz niebieską koszulkę, wraz z Kacprem (również ubranym w czarne spodnie i bluzkę, tyle że zieloną) poszli zapłacić, a dziewczyny szukały sukienek.
Joaquin chciał sam się rozejrzeć i od razu poszedł do sklepu z garniturami. Spotkał tam nową koleżankę ze szkoły, rok młodszą. Nazywała się Paulina. Miała śniadą skórę, która doskonale pasowała do jej stylu. Była ubrana w krótką czarną miniówkę oraz białą koszulkę z napisem „Hot girl”.
-Hej – zaczął rozmowę chłopak.
-O hej, nie spodziewałam się ciebie tutaj – odpowiedziała speszona.
-Czemuż to ? – zapytał łamiąc sobie język.
-Słodki jesteś, jak tak robisz – zaśmiała się. – Pracuje tu i nie sądziłam ,że ktoś tu przyjdzie.
-Dzięki – odpowiedział – Busco traje.
-Słucham ? – zapytała ekspedientka podchodząc do nich – Paulina do pracy !
-Tak jest proszę pani.
-No więc młodzieńcze, czego szukasz ?
-Busco traje proszę pani
-Przykro mi, ale nie mówię w tym języku – powiedziała trochę zawiedziona. Nagle usłyszała głos za pleców klienta.
-O, tu jesteś Joaquin! Dzień dobry, psze pani – powiedział nadchodząc Kacper.
-Witaj Kacprze. Widzę, że ten tu pan to kolega ?
-Tak, dokładnie. Hiszpan z wymiany.
-Miło mi. Nie wiem, czy on butów szuka, muszki czy krawatu. Nie mam pojęcia.
-Busco traje – powtórzył kolega.
-Aaa… garniaka – odpowiedział ze śmiechem Łukasz.
-Było tak od razu – mruknęła starsza pani i poszła poszukać czegoś wołając – Paulina !
-Tak ? – zapytała, wychylając się z pod stojaka z garniturami.
-Obsłuż kolegów – powiedział miło pani i zniknęła na zapleczu.
-Hej, Paula – zagaił Kacper.
-Hej – mruknęła i poszukała miarki.
W tym samym czasie Wiktoria szukała wraz z Ritą odpowiedniej sukienki.
-Fajny ten Joaquin.
-Nom, w miarę. To znaczy: jest słodki i tak dalej, ale mam Kacpra – powiedziała Wiktoria i wyciągnęła błękitna sukienkę, kończącą się nad kolanami, przepasaną brokatowym, niebieskim paskiem.
-Śliczna. Idź przymierz. A ta ? – zapytała Rita, wyciągając białą suknie, przepasaną złotym brokatem jak wielkim pasem.
-Super ! – powiedziała koleżanka i obie weszły do przymierzalni.
Wybrały te sukienki oraz czarne szpilki i dwa kwiatki do włosów.
Egzaminy miały rozpocząć się po dziewiątej, ale z powodu strasznego zawiania śniegiem, zostały odłożone na dziesiątą trzydzieści. Każdy kto zdążył dotrzeć do szkoły, powtarzał ostatnie wersy regułek oraz przyglądał się zdjęciom w książkach, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów.
Wiktoria wraz z Kacprem, Ritą i Łukaszem ślęczeli nad książkami, a Joaquin rozmawiał z dziewczyną z równoległej klasy.
Hiszpan miał pisać tu egzamin, a materiał jakiego się uczył w swoim kraju, został przesłany do szkoły. Tomek wraz z Julką mieli tak samo.
Wszyscy byli ubrani na czarno biało: dziewczyny w miniówki, chłopaki w garnitury. Powoli wchodzili na salę i zajmowali swoje miejsca.
Testy trwały do godziny czternastej. Jutro mieli również się spotkać i napisać sprawdziany z części przyrodniczej.
-Jak wam poszły ? – zapytała Wiktoria wychodząc z sali, wraz z Joaquinem i Ritą.
-Mi wspaniale – odezwała się Rita.
-Mi tam w miarę. Część po polsku, część po hiszpańsku- mruknął kolega i podszedł do Pauliny.
-Hej, jak praca ? – zapytał.
-Dobrze, a jak testy ?
-Mi tam w miarę. Co ty w ogóle tu robisz ?
-Mam próbę tańców, może przyjdziesz ?
-Jasne, zobaczę jak tańczysz…
-Nie, będziesz tańczyć ze mną! No chodź – powiedziała dziewczyna i pociągnęła chłopaka za rękę w stronę sali tanecznej.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz.47

Dodano 8 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

Tyl­ko życie poświęco­ne in­nym war­te jest przeżycia.

Tomek, wraz z rodzicami, stał przy pociągu, którym miał jechać na lotnisko.
-Trzymaj się, kochanie. I nie martw się o Joaquina. Będzie mu się tu wspaniale mieszkało – zapewniała mama chłopaka.
-Tak. Pamiętajcie, że uczył się polskiego przez miesiąc, wiec będzie miał kilka potknięć. A… i zaprzyjaźnijcie go z resztą, jasne ? – tłumaczył Tomek.
-Tak, tak… wszystko jasne. Idź już, bo miejsca nie będziesz miał – powiedział ojciec, ściskając mu dłoń. Matka tylko się rozpłakał i go przytuliła. Gdy chłopak odchodził, rodzice pomachali mu.
-Natalio, nie martw się – powiedział Jakub przytulając swoją żonę i machając synowi na pożegnanie.
-Ehh… aż trudno uwierzyć, że on wyjeżdża na rok, a w zamian przyjedzie jakiś chłopak – powiedziała matka, przytulając się do męża.
-No trochę… Dobra, chodź. Musisz zawieźć mnie do pracy – powiedział Kuba, odwracając się.
Tomek odebrał bilet, poszukał swojego wagonu i przedziału. Siedział razem z młodą panną. Była nawet ładna. Nosiła okulary. Czarne włosy sięgały jej do ramion. Była ubrana w czarne, obcisłe spodnie oraz luźną, kremową bluzeczkę. Była tak wczytana w książkę, że nie zauważyła jego przyjścia.
-Hej – zagadną chłopak, gdy usiadł naprzeciw niej.
-Oh, przepraszam nie zauważyłam cię. Cześć, jestem Magda – odpowiedziała podając rękę.
-Tomek, miło mi – odpowiedział chłopak.
-Gdzie jedziesz ? – zapytała odkładając książkę.
-Hm na lotnisko, a potem do Hiszpanii.
-Ohh, ja również jadę na lotnisko, ale wybieram się do Anglii.
-Miło. Co czytasz ?
-„Potęga północy” Adrianny Lary, a ty co ostatnio czytałeś ?
-„Romeo i Julię” miesiąc temu – zaśmiał się Tomek.
Podroż na lotnisko zajęła dwie godziny, Tomek bardzo dobrze poznał się z Magdą. Wymienili się numerami telefonu oraz emailami.
Po trzech godzinach, Tomek wylądował na lotnisko i znowu przesiadł się do pociągu.
Gdy wyszedł, zobaczył swoją piękną dziewczynę. Ubrana była w żółtą sukienkę. Upał był niesamowity.
-Hej – powiedziała Julka, zarzucając mu się na szyję.
-Witaj, piękna. Stęskniłem się – powiedział, całując ją w usta.
-A myślisz ,że ja nie ? Prawie dwa miesiące.
-No, jak dojedziemy do domu ?
-Moi rodzice już czekają. No chodź – powiedziała Julka i pociągnęła Tomka za rękę.
-Dzień dobry, Tomku – zawołała mama dziewczyny, wysiadając z czerwonego megana cabrioleta cupe.
-Dzień dobry, pani Klaudio, panie Dawidzie – powiedział z uśmiechem.
Pojechali prosto do domu. Dziewczyna pokazywała mu okolicę. Było tu pięknie i kolorowo. Nagle zatrzymali się przy restauracji.
-A nie do domu ? – zapytał zdziwiony.
-Tu mieszkamy. Moi rodzice pracują tu, a za budynkiem jest dom.
-Okej, Julio zaprowadź Tomasza do jego pokoju, pokaż co i jak, a my idziemy do pracy – powiedziała mama dziewczyny.
-Jasne. – mruknęła córka.
-Jutro do szkoły – przypomniał ojciec. – Masz zaprowadzić do niej Tomka.

Gdy Tomek z Julią przeszli przez korytarz w restauracji, ukazał im się piękny dom.
Był cały biały i duży. Wiele okien i przeszklonych drzwi.
Tomek miał pokój obok Julki. Był on przestronny, pomalowany na lekki brąz. Łóżko stało naprzeciwko drzwi, pod oknem. Obok była półka i fotel, a naprzeciwko biurko i szafa.
Chłopak szybko się rozgościł i poszedł z Julią na plażę. Poopalali się i pozwiedzali.
Klaudia z Julką pomagały w kuchni, a Dawid i Tomek roznosili posiłki.
Czas biegł szybko i nim się spostrzegli była północ. Zmęczeni, padli na łóżko. Szkoła zaczynała się od dziewiątej, wiec Julia i Tomek mogli się wyspać.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz. 46

Dodano 8 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

Miło obserwować Twój uśmiech, ze świadomością, że po części to moja zasługa.


W tym samym czasie Kacper, wraz z Tomkiem, stał w kuchni popijając drinki.
-Ej, stary… – zaczął Tomek. –… sorry za to, jak cię chłodno ocenialiśmy. Wika … oj to wszystko co się stało.
-Luzik, trochę było przykro, ale jakoś – powiedział Kacper dopijając picie.
-Zauważyłeś, że Julka jest jakaś taka..
-Niemrawa ? – dokończył Łukasz wchodząc do kuchni.
-Taa… – mruknął Tomek.
-Nie gadaliście o tym jeszcze ? – zapytał Kacper.
-Niestety – odpowiedział, nalewając sobie kolejnego drinka. Nagle do kuchni wpadł Łukasz.
-Siema – powiedział kolega. – Znam tajemnice Julki.
-No dawaj – powiedział Kacper, patrząc na niego ze zdziwieniem.
-Ona wyjeżdża do Hiszpanii, dlatego taka smutna.
-Na ile ? – prawie krzyknął Tomek.
-Na rok… – odpowiedział spokojnie Łukasz i poszedł szukać Rity.
Następnego dnia.
Tomek po południu wpadł pogadać o tej wieści, którą wczoraj przekazał mu Łukasz. Zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu mama Julki. Była ubrana w sukienkę- różowa spódnica, a góra czarna. Długie włosy upięła w koka.
-Witaj, Tomku. Julka jest u siebie – powiedziała łagodnie.
-Dziękuję, pani Klaudio – powiedział miło chłopak i zdjął czarną kurtkę oraz białe buty. Poszedł na górę i zapukał cicho do pokoju. Gdy nie usłyszał odpowiedzi, delikatnie otworzył drzwi i zobaczył swoją dziewczynę w łóżku. Wyglądała słodko w niebieskiej koszulce, którą sam wybierał.
Usiadł cicho w fotelu naprzeciwko i zaczął czytać byle jaką książkę.
Pół godziny później Julka otworzyła oczy. Pierwsze kogo ujrzała to Tomka w białej koszulce i czarnych jeansach, śpiącego w jej fotelu. Na jego kolanach leżała otwarta książka „Romeo i Julia”.
Uśmiechnęła się tylko i poszła do łazienki.
Gdy dziewczyna weszła z powrotem, Tomek leżał sobie na jej pościelonym łóżku. Ręce założył za głowę, wpatrywał się w Julkę.
-Cześć – powiedziała dziewczyna, odkładając mokry ręcznik na poręcz łóżka.
-Witam, piękna – odpowiedział Tomek.
-Hm, co ty tu robisz ? – zapytała podejrzliwie.
-To już nie mogę odwiedzić swojej kobiety – zapytał podnosząc się.
-Taa… po domówkach śpisz długo – mruknęła odsuwając się od niego.
-Julka, nie wiem o co chodzi …
-Sądzę ,że wiesz… widziałam wczoraj Łukasza…
-Ohh.. czemu mi nie powiedziałaś ? – krzyknął chłopak.
-Bo… bo…
-Bo ? Bo co ?
-Bałam się ,że będziesz się kłócić, tak jak teraz.
-Aha, czyli nie mogłaś mi powiedzieć wcześniej ?! – krzyknął Tomek.
-Nie, nie mogłam. To nie było pewne. Wczoraj mama mi powiedziała ,że teraz tak, bo tata … – krzyknęła Julka, ale po chwili się rozpłakała.
-Julka ! Do cholery ! Nie płacz – powiedział chłopak podchodząc do niej. Ale dziewczyna się odsunęła.
-Julciu ! – zawołała mama z dołu. – Chodź tu !
-Już – powiedziała dziewczyna wstając. Przetarła twarz i nawet nie patrząc na Tomka wyszła.
Mama akurat siedziała przy stole popijając kawę. Obok siedział ojciec czytając gazetę. Gdy Julka weszła do kuchni, oboje podnieśli głowę.
-Co to za krzyki ? – zapytał tata, bez cienia gniewu.
-Po prostu, Tomek dowiedział się o wyjeździe. Przypadkiem… – powiedziała córka.
-Aha, moglibyście być trochę ciszej. Nie chcemy zastać rozniesionego domu, gdy wrócimy. – powiedziała mama.
- Wychodzicie ?
-Tak, razem z twoją matką postanowiliśmy, że musimy kupić niezbędne rzeczy do wyjazdu. Będziemy wieczorem.
-Jasne.
-Ty kupisz sobie z Ritą i Wiktorią. Taki babski dzień sobie zrobicie – powiedziała mama wychodząc.
Tydzień później przyjaciele pożegnali się z Julką. Tomek ciągle nie odzywał się do niej przez to, że dowiedział się ostatni.
Zaczął się rok szkolny.
-Julka…- mamrotał Tomek ciągle. Cała paczka siedziała w ich ulubionej kawiarence.
-Stary źle z tobą. Jedź gdzieś, rozerwij się – zaproponował Kacper, przytulając się do Wiktorii.
-Nie, gadałem z rodzicami. Oni stwierdzili ,że możemy zrobić sobie wakacje i pojechać do niej.
-A chcesz ? – zapytała przejęta Rita.
-No oczywiście – odpowiedział Tomek. – Ale gorzej ze szkołą.
-Hm… może zaproponuj dyrowi wymianę uczniowska – zaśmiał się Kacper.
-To nie taki zły pomysł – powiedziała Wiktoria.
-Hm… w sumie – przytaknęła Rita.
-Jasne, pogadaj jutro z nim – odpowiedział Łukasz.
Następnego dnia, Tomek z samego rana poszedł do gabinetu dyrektora.
-Witaj, Tomku. Czy jest jakiś problem ? – zapytała miło pani dyrektor.
-Dzień dobry. Nie, skądże. Chciałem porozmawiać, o wymianie uczniowskiej.
-Doskonały pomysł. Z jakim krajem ? – zapytał dyrektor.
-Hiszpanią. Ja wyjadę do nich, a ktoś przyjedzie tu. Rozmawiałem z Julką. Ona miała również się zapytać.
-I co ? -zapytał dyrektor.
-Zgodzili się.
-No to świetnie – powiedziała pani dyrektor.
-Tak. Jutro przyjeżdża tu chłopak w moim wieku, a ja lecę do Hiszpanii.
-Ale tak od razu ?
-No, a jak ?
- Za miesiąc jedziesz. Trzeba to wszystko uzgodnić i tak dalej.
-W październiku ?
-Tak. I nie ma więcej gadania, chyba że chcesz aby ktoś inny pojechał – odpowiedziała pani dyrektor.
-Nie, no to dziękuję i do widzenia – odpowiedział Tomek wstając.
-Do widzenia – odpowiedział dyrektor i również wstała.
Chłopak zrezygnował tego dnia z lekcji i pobiegł do domu, ciesząc się z nowiny.

Otagowane:  

Życie to nie bajka cz.45 ✘✗

Dodano 6 sierpnia 2013, w historia, przez blogerka-pl

„Wybory nigdy nie są proste”

-Kochanie ! – zawołała Aleksandra do córki. – Wstawaj, jedziemy na plaże !
-Już…dzwonię do przyjaciół – mruknęła Wiktoria, podnosząc się z łóżka.
Wakacje postanowili spędzić razem.
Plaża, imprezy, wyjazdy- to miał być czas tylko dla nich.
Nastał 20 sierpnia.
Wiktoria wybrała się do sklepu po nowe ciuchy, książki oraz przybory szkolne. Właśnie zastanawiały się, czy kupić torby, kiedy zadzwonił telefon Rity.
-Halo ? Tak, jasne. Ohh… na serio ?! Super, ok. Pa, do zobaczenia wieczorem – powiedziała do telefonu dziewczyna.
-Co… co jest ? – mówiły naraz Julka oraz Wiktoria.
-Dziś jest impreza u Maćka. Wszyscy zostaliśmy zaproszeni – odpowiedziała.
-U Maćka ? I ty się tak cieszysz ? – zapytała z niedowierzaniem Wiktoria.
-Do twojego byłego ? – zapytała Julka.
-Oczywiście, że nie. Do Kowalika – odpowiedziała, szukając odpowiedniego ubrania na przyjęcie.
-Ale ja go nie znam – szepnęła Julka.
-Ohh… to ten nowy, co doszedł rok temu przed Łukaszem. Jest brunetem w naszym wieku, tylko z równoległej klasy – mruknęła Wiktoria, przeszukując bluzki.
-A ty skąd wiesz ? – zapytała Rita.
-Jestem w końcu przewodniczącą szkoły, z Kacprem – odpowiedziała Wiktoria. – Trzeba się znać z ludźmi.
-Yhym spoko. Został jeszcze ktoś do muzyki. To znaczy- tak Łuki mówił, bo akurat siedział u Maćka. I zaproponował nas. Co wy na to ?
-Jasne, czemu nie? – powiedziała Julka, oglądając ładną, niebieską sukienkę.
-Yhym, ej… ładna ? – powiedziała Wiktoria, przyciągając do siebie zielona bluzkę.
-Ładna- fakt, ale nie dla ciebie panienko – odpowiedziała sprzedawczyni i zaczęła sama przeszukiwać ciuchy. Wyciągnęła fioletowy sweterek. – To może być.
Wiktoria poszła przymierzyć. Pasował jak dla niej. Wyobraziła sobie do czego może go założyć.
-Heej ślicznotko! – zachwyciła się Julka. – Biała spódniczka i Kacper jest twój.
-Ładnie – powiedziała Rita. – Chyba chciałaś powiedzieć, że każdy chłopak, bo Kacper już jest jej.

Pół godziny później, każda z dziewczyn miała po 10 torem. Rodzice Wiktorii przyjechali po dziewczyny wielkim BMW gdzie zmieściły się wszystkie zakupy.
Przyjaciółki pojechały prosto do domu Wiktorii, aby się przygotować na przyjęcie.
Wiktoria ubrana w letni, długi sweterek i białą spódniczkę, założyła do tego białe klapeczki na obcasie i upięła włosy w koka.
Rita włożyła letnią, czerwoną sukienkę oraz czarne klapki również na obcasie. Zaplotła włosy w luźnego warkocza i wpięła małą, czerwoną różyczkę.
Julka ubrała się skromnie: w krótkie, beżowe spodenki oraz biała bluzkę. Włosy upięła w koka i włożyła białe japonki na obcasie.
Zostało im przygotować listę piosenek.
W końcu przyjechali chłopcy i razem ruszyli do domu Maćka Kowalika. Gdy dotarli, pełno było różnych osób. W domu dudniła muzyka. Paczka przyjaciół postanowiła poszukać gospodarza.
Znaleźli go, gdy tylko weszli do salonu. Był ubrany w zwykłą, zielona koszulkę, która po chwili zrzucił ukazując opaloną klatę. Miał na sobie również niebieskie plażowe szorty.
-Witajcie ludzie ! – zawołał, stojąc na stole – Oto czas na zabawę ! Niedługo koniec wakacji i do szkoły ! Bawcie się ile chcecie ! Pijcie ile chcecie !
Rozległ się odgłos braw, który po chwili zagłuszyła muzyka.
Wiktoria stojąca obok napojów razem z Julka starały się rozmawiać.
-Bawić się trzeba, niedługo szkoła! – próbowała powiedzieć Wiktoria
-Nom, ej słuchaj musimy pogadać, razem ! – odpowiedziała koleżanka.
-Spoko !
Wyszły w bardziej ciche miejsce, a mianowicie do ogrodu.
-O czym chciałaś pogadać ? – zapytała Wiktoria podnosząc czerwony, jednorazowy kubek do ust.
-Wyjeżdżam do Hiszpanii – odpowiedziała Julka i się rozpłakała.

Otagowane: